Co robimy poza sezonem

Witajcie Moi Mili, troszkę czasu minęło od mojego ostatniego wpisu, ale mam nadzieję, że nie zapomnieliście o starym Mikołaju.


 

Zwykle jest tak, że po bardzo intensywnej, świątecznej pracy wszyscy potrzebujemy trochę czasu na regenerację. Pamiętajcie, że nasze zadania nie kończą się na gwiazdkowych wizytach w Waszych domach. Po Świętach mamy mnóstwo sprzątania, magazynujemy materiały do robienia zabawek, zamykamy fabrykę i co najważniejsze, czytamy raporty elfów, dotyczące zadowolenia dzieci z prezentów, szybkości dostarczania paczek i drożności kominów w Waszych królestwach. I tak zastaje nas kwiecień, a czasami nawet maj, kiedy to możemy odsapnąć na chwilę, podelektować się pięknem natury i pobyć razem w wolnych chwilach. Co wtedy robimy? Każdy z nas wybiera to, co lubi najbardziej: Pani M. ulepsza receptury ciasteczek albo czyta książki przygodowe, Kometek śpiewa nam piosenki, Edbert i Eryk robią wszystkim dookoła żarty, Kostka kopie dołki w lesie, a ja najchętniej uczę się gry na cymbałkach. Do usłyszenia niebawem!

Pierwsza rozmowa online!

Kochani, było wspaniale! Były wielkie emocje i niecodzienne wrażenia, dużo śmiechu i magii, no po prostu cudownie!


 

Oczywiście chodzi o moje pierwsze rozmowy przez internet z prawdziwymi dziećmi. Na początku trochę się stresowałem, czy wszystko pójdzie, jak trzeba i czy strona zadziała bez zarzutu, ale na szczęście Edvin dopiął wszystko na ostatni guzik i udało się połączyć z 9-letnią Malwiną. Na początku była trochę nieśmiała, nie zadawała żadnych pytań, tylko słuchała, jak opowiadam jej o Domu Świętego Mikołaja, Elfach i Reniferach. Troszkę ośmieliła się po opowieści o tym, jak Fircyk po kryjomu zjadł ciasteczko z życzeniami dla Rudolfa i zaczął odczuwać lekkie migotanie nosa. Malwina wyglądała na nieco zaskoczoną, pewnie nigdy nie wpadłaby na to, żeby zjeść cudze ciasteczko. Spytała, co jeszcze jedzą renifery i gdzie nocują, ciekawiło ją również, gdzie się podziały wszystkie Elfy i jak wygląda Pani Mikołajowa. Jeśli Wy też się nad tym zastanawiacie, zapraszam do rozmowy ze Świętym Mikołajem na www.porozmawiajzmikolajem.pl

Do zobaczenia!

Rozmowa-compressed

Fabryka zabawek

Często pytacie mnie, skąd biorę wszystkie zamówione przez dzieci prezenty. Fakt, z roku na rok jest ich coraz więcej i sprawa nie jest prosta.


Niestety nie mogę zdradzić Wam wszystkich moich sekretów, ale uchylę rąbka tajemnicy… Dom Świętego Mikołaja pełen jest magicznych pomieszczeń i zakamarków, składa się nie tylko z części mieszkalnej, ale także z licznych pracowni, warsztatów, magazynów, bawialni, pomieszczeń do pakowania prezentów itp. W tym zbiorze nie mogło zabraknąć również naszej rodzinnej fabryki zabawek, których produkcję osobiście nadzoruję każdego roku. Muszę przyznać, że nie jest łatwo podążać za trendami, ale stary Mikołaj jeszcze daje sobie radę, z pomocą Elfów zwiadowców oczywiście…

Każdego roku, na długo przed Świętami Eustachy z Erykiem ruszają w długą podróż po świecie, podglądają współczesne zabawki, podsłuchują rozmowy dzieci, podpatrują aktualne trendy. Później wracają z dłuuuuuugą listą nowości, a my zaczynamy przygotowywać fabrykę do produkcji. Sprzątamy, zbieramy materiały, szykujemy szablony, oliwimy narzędzia i przygotowujemy magazyn do składowania naszych wspaniałych prezentów. Ale zanim je spakujemy, muszą przejść odpowiedni test, przecież inaczej nie moglibyśmy podarować ich dzieciom! Jak się domyślacie, to ulubiony etap wszystkich domowników – wtedy dopiero zaczyna się zabawa!

Czasem, podczas testów zabawki się psują i wtedy musimy ulepszyć technikę produkcji.

shutterstock_26493874-compressed

shutterstock_2635776-compressed

Jak wyglądają współczesne zabawki chyba wszyscy wiedzą, dlatego chciałbym pokazać Wam, jakie lalki, roboty i drewniane samochody robiliśmy kiedyś. Trochę się zmieniło…

Gwiazdkowe roboty:

shutterstock_62118598-compressed

Wymarzony samochód pod choinkę:

shutterstock_110720831-compressed

Bardzo stary stół do piłkarzyków:

shutterstock_91800278-compressed

No i oczywiście lalki na gwiazdkę:

Screen Shot 2015-11-19 at 13.44.41

P.S. Oczywiście cały czas czekam na Wasze listy do Świętego Mikołaja!

Świąteczne origami

Wspominałem Wam, zdaje się, że w Domu Świętego Mikołaja uwielbiamy rękodzieło. Oczywiście nie wszyscy, są tacy, którzy zawsze znajdą sobie lepsze zajęcie, np. spanie albo oglądanie ognia w kominku, kopanie dołków w zamarzniętej ziemi albo opowiadanie dowcipów igiełce.


 

No ale generalnie nigdy się nie nudzimy i kiedy tylko mamy odrobinę wolnego czasu, zabieramy się za wycinanie, szydełkowanie, lepienie, wiercenie, malowanie i różne inne angażujące czynności. Dzisiaj chciałbym zachęcić Was do składania orgiami. Nie dość, że zabawa jest przednia, to jeszcze stworzone figury mogą posłużyć za dekoracje świąteczne. Można też, do czego ciepło zachęcam, zrobić taki prezent komuś, kogo bardzo lubimy, ot tak, bez okazji! Czyż to nie byłoby wspaniałe?

shutterstock_153312218-compressed

Dzisiaj, razem z Emilem, zajęliśmy się tworzeniem mikołajowych orgiami, które przedstawiam poniżej. Robi się je bardzo łatwo i szybko. Acha, oczywiście jeśli nie dysponujecie akurat czerwono-białymi kartkami, zróbcie swoje orgiami z białych i pomalujcie je! Musicie też pamiętać, że zgodnie ze sztuką, orgiami należy składać z kwadratowej kartki – nigdy z prostokątnej. No, teraz, kiedy wiecie już wszystko, do dzieła!

shutterstock_153057749-compressed

shutterstock_159363608-compressed

shutterstock_316701923-compressed

A tutaj instrukcja:

shutterstock_321158354

shutterstock_334106561

Losujemy prezenty

Losowanie – pewnie wszyscy znacie ten niezwykle praktyczny system dawania sobie prezentów. Wiem, że jest on stosowany w szkołach, kiedy organizowane są Mikołajki i powiem Wam, że to najlepsze, co można było wymyślić w kwestii świątecznych podarunków!


 

Wiecie doskonale, że Dom Świętego Mikołaja jest pełen dobrych duszyczek, trudno nas wszystkich zliczyć, zwłaszcza Elfy, które pojawiają się i znikają bez zapowiedzi… Choć prezenty to treść naszego codziennego życia i to, co kochamy najbardziej, trudno byłoby nam, gdyby każdy z nas miał dać podarek każdemu w naszym domu. Obawiam się też, że taka ilość prezentów wymagałaby dodatkowego magazynu do przechowywania, bo prezenty dla dzieci najczęściej zajmują cała wolną przestrzeń w naszym domu.

Zatem, jak to się odbywa? Otóż, w dniu Mikołajek zbieramy się na małym przyjęciu, organizowanym przeze mnie i Panią M., jemy ciasteczka i wznosimy mlekiem toast za udane, białe święta, a na samym końcu zbieramy się wszyscy w pokoju bombkowym. Stoi w nim wieeeeeeeeeeeeeeelka choinka, obwieszona pięknymi ozdobami. Każdy po kolei podchodzi do niej, zdejmuje wybraną bombkę albo inną dekorację i odczytuje ukryte w niej imię – to imię osoby, której zrobi prezent bożonarodzeniowy w tym roku.

shutterstock_323073497-compressed

Kometek-compressed

Podarki bywają przeróżne – słodycze, zabawki, robione na drutach swetry, magiczne mikstury, dobre przepowiednie, ręcznie malowane obrazki, konfitury, czapki, instrumenty i wiele, wiele innych wspaniałości!

shutterstock_162852533-compressed

Wam też polecam losowanie prezentów, zwłaszcza w bardzo dużych rodzinach. Wystarczy spotkać się odpowiednio wcześniej i wylosować imiona. Pomyślcie o tym, Święta tuż, tuż!

Najpiękniejsze prezenty

Moi Kochani, został nam miesiąc do Mikołajek, czyli moich, już nawet nie pamiętam których urodzin. To najwyższy czas, aby zacząć zastanawiać się nad prezentami, oczywiście nie dla mnie, ale dla naszych najbliższych.


Czasem jest tak, że coś wydaje nam się mało ważne, albo nawet wcale, a dla kogoś innego, to ma ogromne znaczenie. Tak właśnie jest w przypadku prezentów świątecznych, a w zasadzie tego, jak są opakowane.

Pod tym względem co roku zauważam dwie wiodące postawy – „nie ważne jak, byle łatwo dobrać się do środka” (typowe dla Elfów), albo „Ojejku, szkoda niszczyć tak piękne opakowanie!” (Renifery). Osobiście uważam, że do wszystkiego, co robimy dla innych należy przykładać szczególną wagę i zawsze pakuję prezenty z najwyższą starannością (i z pomocą oczywiście).

shutterstock_225355675-compressed

Acha, jeszcze jedna ważna rzecz! Pięknie zapakowany prezent nie oznacza koniecznie używania drogich papierów ze sklepu ani gotowych kokard! Pięknie zapakowany, to znaczy przygotowany z sercem, np. z wyciętymi własnoręcznie i przyklejonymi ozdobami, z dołączonym zdjęciem zamiast kartki, albo w pudełku samodzielnie pomalowanym farbami, albo na przykład można uszyć piękny woreczek, albo wydziergać na drutach skarpetę…

shutterstock_297387818-compressed

Jestem przekonany, że jeśli tylko rozejrzycie się wokół, znajdziecie mnóstwo materiałów i inspiracji do prezentowych wariacji!

Ho, ho ho!

shutterstock_229502719-compressed

shutterstock_236590933-compressed

shutterstock_237238333-compressed

shutterstock_265717805-compressed

E jak Elfy!

Zdążyliście już trochę poznać moje kochane Elfy – często o nich piszę, czasem widzicie, jak robią mi psikusy na Facebooku, bywają złośliwe i bardzo niesforne, ale jedno jest pewne – nie wyobrażam sobie życia bez tej wesołej zgrai!


Elfy są bardzo żywiołowe i wszędzie jest ich pełno! Zaczynamy z nimi każdy dzień, kiedy z samego rana organizują pobudkę – biegają jak oszalałe, śmieją się, grają na dzwonkach i trójkątach, aż wszyscy bez wyjątku staną na równe nogi. Następnie porzucają swoje instrumenty i biegną do kuchni robić śniadanie dla wszystkich. Idą w ruch miksery, grzałki, rondelki, czajniki, latają łyżki, widelce, jajka i warzywa, przecząc wszelkim siłom grawitacji. Trudno oprzeć się wrażeniu chaosu, aż nagle na stole pojawiają się idealnie poukładane talerze i serwetki, w kubkach czeka gorące kakao, a stół zastawiony jest mnóstwem pięknie podanych pyszności. Każdy ma swoje miejsce przy stole i Elfy wiedzą, gdzie stawiać nasze ulubione przysmaki – fircyk uwielbia słodycze, więc zawsze dostaje naleśniki z syropem klonowym; kostka przepada za mięsnymi roladkami; Uszatek najchętniej skubie pestki dyni; Pani M. dostaje puchate racuchy, Elfy jedzą orzechy w miodzie, a ja raczę się rybą marynowaną. Kiedy już zjemy, nie mija nawet chwila, a stół jest czysty, gotowy na pierniki i inne słodkości.

Wszystkich Elfów jest tak dużo, że chyba nie zdołałbym ich tutaj opisać, ale chciałbym przedstawić Wam chociaż kilku z nich. Musicie wiedzieć, że one nigdy nie dają się fotografować – w całej historii nie znajdziecie ani jednego zdjęcia z prawdziwym Elfem! Ale na Świętego Mikołaja zawsze możecie liczyć – specjalnie dla Was narysowałem ich portrety! Oto oni:

shutterstock_322145621-compressed

Edgar jest najmniejszym z Elfów i wszędzie potrafi się wcisnąć, nawet do najchudszego komina. Lubi towarzystwo i ciągle opowiada te same historie.

 

 

 

 

 

 

shutterstock_322146548-compressed

Edbert i Eryk to nasi naczelni żartownisie, nie ma dnia, żeby nie związali komuś skarpetek pod stołem albo nie skleili razem makaroników Pani. M. Są bliźniaczo podobni, więc narysowałem jednego.

 

 

 

 

 

shutterstock_322145606-compressed

Edvin jest niezastąpiony, jeśli chodzi o nowe technologie – to on założył mi stronę internetową, konto na Facebooku, no i tego bloga.

 

 

 

 

 

 

shutterstock_322144829-compressed

Edmund to wyśmienity kucharz! Ma bardzo wyczulony smak i lubi eksperymentować, zawsze ze świetnym skutkiem.

 

 

 

 

 

 

shutterstock_322145612-compressed

Edward wspaniale powozi saniami, świetnie dogaduje się z Reniferami i dba o nie jak nikt inny.

 

 

 

 

 

 

shutterstock_316677503-compressed

Emil bardzo lubi prace domowe i rękodzieło, ciągle wymyśla nowe wzory swetrów i dzierganych skarpet, bardzo lubi pomagać Pani M.

 

 

 

 

 

 

shutterstock_321732155-compressed

Eustachy, Euzebiusz i Ernest (też jak trzy krople wody) są największymi łasuchami i zawsze pieką góry świątecznych pierników.

 

 

 

 

 

 

Długo mógłbym tak wymieniać, ale prezenty same się nie spakują… Chciałem tylko, żebyście poznali udział tych małych istot w codziennym życiu Świętego Mikołaja.

Puchate smutki

Moi kochani, dzisiaj będzie trochę na poważnie, bo temat, który chcę poruszyć jest bardzo trudny – znaczący przede wszystkim dla małych, puchatych istot i ich losów.


 

Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami i pragnę porozmawiać z Wami zanim będzie za późno. Musicie wiedzieć, że Dom Świętego Mikołaja pełen jest cudownych stworzeń – kotów, psów, myszek, chomików, papug, kawii domowych, żółwi, królików i innych wspaniałych zwierząt. Jak myślicie, skąd je mamy? Pewnie się domyślacie, że wszystkie trafiły do nas po Świętach! Biedne, zagubione, przyzwyczajone do swoich właścicieli i bardzo za nimi stęsknione…

shutterstock_243044065-compressed

Kochamy zwierzęta i każda istota znajdzie u nas schronienie, ale… ach, serce się kraje, kiedy renifery znajdują kolejne, porzucone przez właścicieli futrzaki. Zawsze mija sporo czasu, aż nabiorą do nas zaufania, przyzwyczają się do nowego miejsca i przede wszystkim zapomną o swoim poprzednim domu. Nie maja apetytu, nie chcą się bawić, ani rozmawiać, snują się smętnie i ciągle czegoś szukają z nadzieją w oczach. Tak mijają kolejne tygodnie, aż w końcu zapominają, z czym tęskniły i zaczynają ufać nam.

shutterstock_238009192-compressed

Bardzo często dostaję w listach od dzieci prośbę o pieska, kotka lub inne zwierzęta i wiem, że rodzice z tymi marzeniami też się mierzą, a gotowi byliby dać swoim pociechom gwiazdkę z nieba, żeby tylko były szczęśliwe.

Kochani! Gorąco apeluję! Jeśli chcecie, abym przywiózł Wam do domu żywy prezent, po pierwsze – przemyślcie to sto jeden razy, a po drugie (i ważniejsze) – jeśli już zdecydujecie się na podjęcie tej odpowiedzialności, wytrwajcie w tej decyzji i nie krzywdźcie żywych, czujących i kochających istot. Świat będzie odrobinę lepszy!

Święty Mikołaj wraz z puchatą zgrają przesyłają gorące uściski!

shutterstock_225695884-compressed

shutterstock_314704499-compressed

shutterstock_227627728-compressed

shutterstock_128176493-compressed

shutterstock_161208545-compressed

 

 

Skarpeta mocy

Każdego roku, mniej więcej dwa miesiące przed Wigilią Bożego Narodzenia przystępujemy do szczególnego, bardzo wyciszającego i dość pracochłonnego zadania. Jak zapewne doskonale wiecie, jednym z symboli Gwiazdki są skarpety pełne prezentów. Dzisiaj opowiem Wam, skąd wziął się ten zwyczaj i jak niezastąpiona w tej dziedzinie Pani M. czaruje górę dzierganych skarpet.

shutterstock_321123341-compressed

Wszyscy pamiętamy pewien listopad 173 lata temu, kiedy nasz stary, dobry przyjaciel Norman ciężko zachorował na oczy w wyniku intensywnego czytania bajek ze śnieżnej kuli. Jako że staruszek Norman jest mistrzem sztuki krawieckiej, dostarczał nam co roku piękny, nowy, gwiazdkowy worek Świętego Mikołaja, który nigdy mnie nie zawiódł. Tym razem miało być inaczej ze względu na nagłą niedyspozycję…

Ta wiadomość spadła na nas, jak kometa, martwiliśmy się o zdrowie przyjaciela i dostawę świątecznych prezentów. Musieliśmy szybko działać. Zaczęliśmy oczywiście od podreperowania samopoczucia Normana. Pani M. przygotowała specjalnie dla niego swoją tajną recepturę mocy, składającą się z żywicy Igiełki, 30-letniego miodu i księżycowego blasku. Jeszcze tego samego dnia Egbert z Edwardem zaprzęgli renifery i polecieli ze specjalną miksturą schowaną bezpiecznie w skarpecie – wystarczyły trzy dni zażywania eliksiru, aby Norman wrócił do zdrowia, a w skarpecie odesłał list z podziękowaniami i pięknie uszyty, zwinięty worek na prezenty. Od tamtej pory kolorowa, wełniana skarpeta jest symbolem miłości, wdzięczności i prezentów.

shutterstock_217509124-compressed

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy z tej okazji nie mieli tradycji dziergania własnych wełnianych skarpet, w których rozdajemy bożonarodzeniowe prezenty. Muszę przyznać, że Pani M. jest prawdziwą specjalistką od włóczki i to na nią spada cała praca, dlatego zaczynamy zawsze dwa miesiące przed Wigilią. Od lat próbujemy nauczyć się tej sztuki, ale… nie chcielibyście spotkać poirytowanych Elfów zaplątanych w motki… już lepiej niech kręcą mak na makowce.

shutterstock_268788560-compressed

shutterstock_217425880-compressed

Święto Świerku i Magiczne Muchy

Nadszedł dzień, kiedy z ogromną dumą i nieukrywanym wzruszeniem chciałbym przedstawić Wam nestorkę naszego mikołajowego lasu – Gałązkę z rodu Świerku Srebrzystego, która właśnie skończyła 1215 lat! Z tej okazji co roku wyprawiamy wielkie, uroczyste, muchowe przyjęcie w Domu Świętego Mikołaja.

shutterstock_328149575-compressed

Jako że kolorowa mucha jest symbolem dobrego życzenia, stała się także głównym atrybutem corocznych obchodów Najstarszego Świerku. Z tej okazji każdy bez wyjątku musi własnoręcznie wykonać dla siebie muchę, w której wystąpi na przyjęciu w Domu Świętego Mikołaja. Kiedy w kalendarzu pojawia się 22 października, od rana pokazujemy, podziwiamy i chwalimy swoje muszki, rozmawiamy o nowych technikach wykonania i napełniamy nasze kokardki prawdziwie magiczną mocą. Zastanawiacie się jak to robimy? To bardzo łatwe, ale naszą tajemnicę zdradzę osobiście – tym którzy zechcą porozmawiać ze Świętym Mikołajem online.

shutterstock_290797505-compressed

Screen Shot 2015-10-23 at 13.22.08

No! Ale kiedy już muchy są w pełni gotowe, zakładamy je uroczyście i jedziemy całą rodziną na podniebny kulig. Po powrocie lądujemy nieopodal naszej Gałązki i przystępujemy do najważniejszego punktu ceremonii – każdy po kolei składa naszej starowince życzenia i przypina jej do gałęzi swoją własnoręcznie wykonaną muszkę. Ja w tym roku życzyłem zdrowia, Pani Mikołajowa przekazała siłę, Kostka życzyła dużo szyszek, Edwin pięknych igieł, Błyskawica dobrej pogody, Profesorek niebolących korzeni… Długo by można tak wymieniać! Spędziliśmy w lesie całą noc, śpiewając radosne piosenki, lepiąc bałwany i jedząc ciasteczka. To była wspaniała, radosna i wzruszająca zabawa!

shutterstock_138998504-compressed